piątek, 24 kwietnia 2015

Rodział 2

Przepraszam, ale zmieniam styl pisania. Od teraz będę pisała tylko i wyłącznie w czasie przeszłym. Rozdział 1 jest wyjątkiem. Ten styl jest według mnie łatwiejszy. W teraźniejszym się męczyłam. :)


                                               Rozdział 2

           Znowu koszmary. Męczą mnie już prawie całe życie. Najgorsze jest to, że większość z nich to są sny na jawie. Podczas tych snów okropnie boli mnie blizna. Dzisiaj też. Widziałem małą dziewczynkę. Przypominała mi kogoś. Wiem, przecież to musiała być Julietta! Muszę z nią porozmawiać i to w tej chwili.
-Hermiona! -  zawołałem.
-Nie krzycz! Co się stało?! -  wkurzyła się.
-Zaprowadź mnie do Julietty Smith! - poprosiłem.
-Ok. Ale nie mów do niej Julietta tylko Julia. - poradziła.
Szliśmy długim korytarzem. Nigdy tu nie byłem bo to droga do pokoju Huffelpuffu. Pożegnałem Hermione. Niestety nie znałem hasła. Musiałem poczekać aż ktoś wyjdzie. Wychodzi piękna ruda dziewczyna. 
-Przepraszam, mogę wejść? -  pytam się grzecznie.
Dziewczyna popatrzyła się na mnie dziwnie, ale pokazała gestem ręki żebym wszedł. Wchodzę. Pokój wspólny jest większy od naszego albo mi się tak wydaję.
-Julia! Możemy porozmawiać - powiedziałem.
Dziewczyna była zdziwiona. Na jej twarzy pojawiła się dziwna, niejednoznaczna mina. 
-Ale o czym? - pyta się cichutkim głosikiem.
-O tobie - powiedziałem spokojnie.
Opowiadam jej cały sen. Julia patrzyła na mnie tak jakby miała się rozpłakać.
-Powiem prawdę. Mój ojciec to śmierciożerca. Moja mama uciekła od niego jak miałam 5 lat. Praktycznie go nie pamiętam. Nękał nas później. Aż w końcu mama poszła do Ministerstwa i go wydała. Ale teraz uciekł i pewnie mnie szuka. On mówił, że mnie kocha. Nie wierze mu! Przez całe moje życie mnie okłamywał! I teraz mam mu wierzyć?! - rozgadała się.
-Jeśli można spytać, jak się nazywa twój ojciec? - zadałem ryzykowne pytanie
-Antonin Dołohow - powiedziała drżącym głosem. 
Wydałem z siebie jęk. Wszyscy puchoni się na niego popatrzyli. 
-Mam na nazwisko Smith bo tak nazywa się moja mama - wyjaśniła.

Padma szła właśnie na transmutacje, kiedy wpadła na swoją siostrę - Parvati. Parvati była bardzo niemiła w stosunku do swojej siostry. 
-Chodzić nie umiesz, Padma?! - powiedziała ostrym tonem.
Padma od razu zeszła jej z drogi. Wyszczy mówią jej żeby odpłaciła siostrze pięknym za nadobne ale nie umiała. To była jej siostry i to bliźniaczka.  
Weszła do klasy w której byli już wszyscy uczniowie.
-Dzień dobry - przywitała się.
-Patil! Kolejne spóźnienie! - krzyknęła profesor McGonagall.
Usiadła w ławce razem z Ronem. Podobał jej się.
-Wyjmijcie różdżki!- poleciła profesor. 
-Weźcie jakikolwiek przedmiot i wymówcie zaklęcie Duro.
-Może pierwsza ty, panno Granger - poprosiła
Hermiona wstała i wyciągnęła ołówek z piórnika. Wzięła różdżkę do ręki i wypowiedziała Duro. Ołówek zamienił się w kamień. Próbowałam użyć tego zaklęcia, ale nie wychodziło. Pięć minut przed końcem lekcji udało mi się zmienić polowe gumki w kamień. Wyszedł z tego tak jakby "gumkokamień" Wszyscy się ze mnie śmiali. Z wyjątkiem Rona który uśmiechnął się do mnie.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz